"Rzeczpospolita"
z 6 lutego 2001,
Marcin Radomski,
"Pomóż albo zwróć" - limity
świadczeń zdrowotnych, a prawo do opieki
medycznej.
|
|
Zdarza się, że ubezpieczony nie może od razu
uzyskać świadczenia zdrowotnego. W takiej sytuacji
czeka na wolne terminy lub też stara się o świadczenie
w tym samym dniu, lecz odpłatnie. Czy odzyska
pieniądze, jeśli wybierze drugi wariant? W konstytucji
zagwarantowano każdemu prawo do ochrony zdrowia,
a władze publiczne zostały zobowiązane do zapewnienia
obywatelom równego dostępu do świadczeń opieki
zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych
(art. 68). Wykonują ten obowiązek za pośrednictwem
kas chorych powołanych przez ustawę z 6 lutego
1997 r. o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym
(Dz. U. nr 28, poz. 153 z późń. zm.; dalej: ustawa).
Do wyboru, do koloru
W zamian za wnoszone składki kasy chorych muszą
zapewnić ubezpieczonym świadczenia zdrowotne określone
w ustawie (art. 3). Do ich zadań należy wykonywanie
wszelkich czynności z zakresu ubezpieczenia zdrowotnego
(art. 72 ustawy). W celu wykonania obowiązków
zawierają umowy o udzielanie świadczeń ze świadczeniodawcami
(tj. zakładami opieki zdrowotnej, lekarzami czy
felczerami) i umowy te finansują (art. 53 ust.
1 i art. 72 pkt 6 ustawy). Kasy chorych mają ustawowy
obowiązek zapewnić i pokryć koszty wszelkich niezbędnych
standardowych świadczeń medycznych, jakie powinny
być wykonane dla ich członków (art. 31 ustawy).
Wszystkie osoby spełniające warunki określone
w ustawie objęte są powszechnym obowiązkowym ubezpieczeniem
zdrowotnym, które oparte jest m.in. na zasadzie
prawa wolnego wyboru lekarza i zapewnienia równego
dostępu do świadczeń (art. 1a pkt 4 i 5 ustawy).
Osoba podlegająca obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego
po zgłoszeniu w kasie chorych staje się jej członkiem
i w zamian za składkę uzyskuje wraz z członkami
rodziny prawo do świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego
(art. 4 ust. 4 i art. 8a ust. 2 ustawy). Ubezpieczonym
przysługują świadczenia zdrowotne mające na celu
zachowanie zdrowia oraz zapobieganie chorobom
i urazom, wczesne wykrywanie chorób, leczenie,
zapobieganie niepełnosprawności i jej ograniczanie.
W tym celu kasy chorych zapewniają ubezpieczonym
m.in. badania i porady lekarskie, świadczenia
pielęgniarskie, zaopatrzenie w leki i materiały
medyczne, opiekę nad kobietą w okresie ciąży,
porodu i połogu, opiekę prenatalną nad płodem
i opiekę nad noworodkiem, a także leczenie szpitalne
(art. 3 i art. 31 ustawy). Zgodnie z art. 60 ustawy
ubezpieczony ma szerokie możliwości decydowania
o sposobie korzystania ze świadczeń zdrowotnych.
W szczególności może wybrać lekarza podstawowej
opieki zdrowotnej lub lekarza rodzinnego. Ma prawo
wyboru lekarza specjalisty, a także szpitala spośród
szpitali tego samego poziomu referencyjnego, które
zawarły umowę z kasą chorych (art. 31c ustawy).
Jedynym warunkiem jest to, aby podmiot świadczący
usługę współpracował z kasą chorych (art. 60 ust.
1 ustawy).
Dwa razy za to samo
Ubezpieczony pacjent ma prawo żądać pomocy medycznej
od podmiotu, który zawarł stosowną umowę z kasą.
Jednak nie otrzymuje on niezbędnego świadczenia,
gdy np. wyczerpie się limit przyjęć ustalony na
dany dzień lub miesiąc. Często zatem decyduje
się na pokrycie kosztów natychmiastowej pomocy
medycznej, chociaż, uiszczając składkę, już niejako
raz za to świadczenie zapłacił. W konsekwencji
przerzuca się koszty leczenia z kasy chorych na
pacjenta. Na skutek błędnego zorganizowania świadczeń
zdrowotnych i ograniczenia ustawowych uprawnień
ubezpieczonego ponosi on szkodę. Tym samym może
żądać jej naprawienia od kasy chorych, której
jest członkiem. Rodzi się jednak wątpliwość, jakiego
rodzaju stosunek łączy ubezpieczonego z kasą,
a co za tym idzie, na jakiej podstawie i przed
jakim organem może on dochodzić wyrównania szkody.
Prawnicze dylematy
Problem sprowadza się do odpowiedzi na pytanie,
czy stosunek ten ma charakter cywilno- czy administracyjnoprawny.
Dotychczas doktryna nie zdołała sformułować takiego
określenia stosunku cywilnoprawnego, które by
było wolne od usterek. Przez stosunki cywilnoprawne
rozumie się bowiem powszechnie stosunki prawne,
wyznaczone przez dyspozycje norm prawa cywilnego
(Stefan Grzybowski, w: "System prawa cywilnego",
t. I, część ogólna). Przyjmuje się jednocześnie,
że w niektórych aktach normatywnych elementy cywilnoprawne
przeplatają się z elementami administracyjnoprawnymi
w taki sposób, że trudno powiedzieć, czy jest
to stosunek cywilnoprawny. W takim wypadku powinno
decydować ustalenie, jaka jest pozycja stron względem
siebie. Jeżeli w sprawie majątkowej strony są
wobec siebie równorzędne, jest to stosunek cywilnoprawny.
Jeżeli natomiast jedna ze stron występuje - z
mocy przepisów prawa - jako jednostka nadrzędna,
wykonująca czynności władcze, wtedy zawsze chodzi
o stosunek administracyjnoprawny (Stanisław Dmowski,
w: "Komentarz do kodeksu cywilnego. Księga pierwsza,
część ogólna"). Wydaje się, że tak właśnie jest
z ustawą o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym.
Niewątpliwie bowiem wiele norm regulujących działanie
kas chorych czy też obowiązek uiszczania składki
oraz zasady jej poboru ma charakter zdecydowanie
administracyjnoprawny.
Między kasą a ubezpieczonym
Nie można już tego powiedzieć o relacjach między
kasą chorych a ubezpieczonym. Niewątpliwie w większości
stosunki te nie są dobrowolne, i to dla żadnej
ze stron. Nie mają one faktycznie również wpływu
na treść łączących je stosunków. Niemniej kasa
chorych nie wykonuje jakichkolwiek funkcji władczych
w stosunku do ubezpieczonego i nie można jej przypisać
żadnej nadrzędnej roli. Ustawa na każdą ze stron
nakłada określone obowiązki oraz przyznaje im
odpowiednie uprawnienia, ale żadnej funkcji typowej
dla stosunków administracyjnych. Zarówno kasa
chorych, jak i ubezpieczony muszą wykonywać swe
obowiązki oraz żądać respektowania przysługujących
im uprawnień. To przemawia za uznaniem takiego
stosunku za cywilnoprawny. Także Sąd Najwyższy
w uzasadnieniu uchwały z 9 czerwca 1995 r. (sygn.
akt III CZP 72/95, OSNC 1995/10/146) stwierdził,
że stosunki majątkowe, z których wynikają podlegające
ochronie prawnej prawa podmiotowe, regulowane
są nie tylko przez przepisy k.c., lecz także przepisy
innych aktów. Takie sprawy należy również uważać
za cywilne, ponieważ chodzi w nich o wykonywanie
praw podmiotowych i w stosunkach tych występują
elementy charakterystyczne dla stosunków cywilnoprawnych,
w szczególności równorzędność podmiotów. Stosunki
kształtowane w drodze zarządzenia administracyjnego
oparte są natomiast na zasadzie nadrzędności.
Źródło w ustawie, a nie
w umowie
Przesądzając zatem, że ubezpieczonego z kasą
chorych łączy stosunek cywilnoprawny, rozważmy,
czy stosunek ten jest umową. Nie ulega wątpliwości,
że prawa i obowiązki obu stron są ściśle określone
w ustawie. Swoboda decydowania o nawiązaniu stosunku
między ubezpieczonym a kasą ogranicza się w praktyce
do wyboru kasy chorych spośród działających w
danej chwili. Przy ubezpieczeniu dobrowolnym pacjent
może dodatkowo swobodnie zdecydować, czy w ogóle
chce być nim objęty. Z chwilą dokonania wyboru
kasy i uiszczenia składki między ubezpieczonym
i kasą nawiązuje się stosunek prawny. Nie jest
to stosunek umowny, gdyż naruszone są podstawowe
zasady dotyczące kontraktów, tj. swoboda podjęcia
decyzji o zwarciu umowy, wyboru kontrahenta oraz
określenia warunków umowy. Żadna ze stron nie
ma wpływu na treść tego stosunku: ani kasa chorych,
która nie może, co do zasady, odmówić przyjęcia
kogokolwiek w poczet swoich członków, ani ubezpieczony,
nie mogący podjąć decyzji, czy chce zawrzeć, czy
też nie umowę ubezpieczenia. Ewentualnie wybiera
jedną z kas, i to z ograniczonego przez ustawodawcę
kręgu, albo ją zmienia. Nie może jednak takiej
umowy ani wypowiedzieć, ani też od niej odstąpić,
gdyż członkostwo w kasie chorych kończy się, co
do zasady, dopiero z dniem wygaśnięcia obowiązku
ubezpieczenia (art. 8a ustawy). Nie ma on też
wpływu na uiszczanie składki, która przekazywana
jest co miesiąc przez płatnika (np. pracodawcę
lub zleceniodawcę) do odpowiedniej kasy (art.
24 i art. 26 ust. 1 ustawy). Wydaje się zatem,
że strony łączy stosunek zobowiązaniowy mający
swe źródło nie w umowie, lecz w ustawie, i w takim
też wypadku regulowany będzie przez przepisy k.c.
dotyczące zobowiązań, z wyłączeniem norm dotyczących
umów. SN w uzasadnieniu przytaczanej uchwały stwierdził,
że zobowiązania mogą powstać z umów (czynności
prawnych), z innych zdarzeń, a także z ustawy.
Pacjent jako wierzyciel
Jak wobec tego kształtują się relacje między
kasą chorych jako dłużnikiem a ubezpieczonym jako
wierzycielem? Kasa chorych swoje zobowiązania
wykonuje za pomocą świadczeniodawców, tym samym
ponosi odpowiedzialność z tytułu nieuzasadnionej
odmowy udzielenia przez nich świadczenia (art.
474 k.c.). Zobowiązanie kasy tak jak każde inne
powinno być wykonane zgodnie z jego treścią i
w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu
oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli
istnieją ustalone zwyczaje - także w sposób odpowiadający
tym zwyczajom (art. 354 § 1 k.c.). Z treści tego
zobowiązania nie wynika natomiast, aby dostęp
ubezpieczonych do świadczeń zdrowotnych mógł być
czymś ograniczony. Wręcz przeciwnie, z ustawy
wynika, że jest on równy i co do zasady swobodny.
Świadczenie powinno też być spełnione w każdym
czasie. W szczególności nie może usprawiedliwiać
odmowy ustalony przez dłużnika limit świadczeń.
Termin spełnienia świadczenia przez kasę chorych
nie jest w ustawie jednoznacznie określony. Zgodnie
zatem z art. 455. k.c. powinno być ono spełnione
niezwłocznie po tym, jak ubezpieczony zażąda tego
od placówki medycznej. Przesądza to również wcześniej
wskazana właściwość zobowiązania. Niespełnienie
świadczenia niezwłocznie po wezwaniu oznacza dla
kasy chorych popadnięcie w zwłokę (art. 476 k.c.).
Nie uwolni się przy tym od odpowiedzialności,
gdy zwłoka będzie następstwem ustalenia przez
nią limitów, czyli okoliczności, za którą ponosi
odpowiedzialność. W tej sytuacji, zgodnie z art.
471 k.c., ubezpieczony będzie mógł dochodzić od
kasy chorych pokrycia kosztów uzyskanego odpłatnie
świadczenia zdrowotnego oraz odsetek ustawowych.
Poczekać czy zapłacić
Rozważyć jednak należy również, czy w świetle
art. 477 k.c. ubezpieczony zawsze jest uprawniony
do skorzystania ze świadczenia medycznego odpłatnie,
czy też niekiedy będzie musiał jednak poczekać
na wolny termin. Zgodnie z § 1 tego przepisu w
razie zwłoki dłużnika wierzyciel może żądać wykonania
zobowiązania, a także naprawienia szkody wynikłej
ze zwłoki. Dopiero gdy na skutek zwłoki świadczenie
utraci dla niego - całkowicie lub w przeważającym
stopniu - znaczenie (art. 477 § 2), ma prawo odmówić
przyjęcia świadczenia, a ciążący na dłużniku obowiązek
wykonania zobowiązania zamienia się w obowiązek
naprawienia szkody. Ponieważ nie ma ustawowych
przesłanek określających, kiedy świadczenie traci
dla wierzyciela znaczenie, przyjmuje się, że odmowa
odbioru świadczenia nie może prowadzić do szykanowania
i nieuzasadnionego pokrzywdzenia dłużnika. W konsekwencji
należy uwzględnić zarówno czynnik obiektywny,
jak i subiektywny (Tadeusz Wiśniewski, w: "Komentarz
do kodeksu cywilnego. Księga trzecia: zobowiązania",
t. I, Warszawa 1996). Istota świadczeń medycznych
jest taka, że co do zasady powinny być spełniane
niezwłocznie (nagłe zachorowanie, wypadek, uraz,
zatrucie, potrzeba natychmiastowego leczenia szpitalnego).
W takiej sytuacji prawo do zwrotu kosztów poniesionych
w związku z wyczerpaniem się limitu jest oczywiste.
Skoro bowiem ubezpieczony ma prawo do pokrycia
przez kasę kosztów takiego świadczenia udzielonego
przez świadczeniodawcę nie związanego umową z
żadną kasą chorych, jeśli tylko wykaże, że nie
mógł uzyskać świadczenia u świadczeniodawcy związanego
umową z kasą (art. 60 ust. 1 pkt 6 ustawy), to
tym bardziej przysługuje mu zwrot kosztów świadczenia
wykonanego przez świadczeniodawcę, który taką
umowę podpisał. Wydaje się również, że w każdej
innej chorobie pacjent ma prawo, choćby w celu
uniknięcia pogorszenia się jego stanu zdrowia,
żądać porady lekarskiej niezwłocznie, a w razie
odmowy z powodu wyczerpania się limitu - skorzystać
z odpłatnej. Wątpliwość budzą tylko badania profilaktyczne,
czy im podobne, które co do zasady, nawet z subiektywnego
punktu widzenia, mogą być wykonane w późniejszym
terminie. Moim zdaniem należałoby wtedy uznać,
że ubezpieczony może skorzystać z odpłatnego świadczenia,
z zachowaniem prawa do regresu w stosunku do kasy
chorych. Należałoby tu przywołać stanowisko profesora
Mirosława Nesterowicza, który stwierdza, że ustalane
przez kasę chorych limity na świadczenia zdrowotne,
a zwłaszcza badania diagnostyczne, naruszają prawo,
gdyż takie ograniczenie nie wynika z ustawy. Ubezpieczony
ma prawo do tzw. standardowych świadczeń medycznych
określonych w ustawie i żadne limity nie mogą
go dotyczyć, stwarzają bowiem nierówność wobec
prawa osób jednakowo ubezpieczonych. Ograniczenia
są dopuszczalne jedynie dla wysokospecjalistycznych
procedur medycznych finansowanych z budżetu państwa
lub kasy chorych. Autor ten stwierdza również,
ze kasa chorych będzie ponosić odpowiedzialność
wobec pacjentów, gdy świadczeniodawca bezpodstawnie
odmówił leczenia ubezpieczonego, przez co ten
doznał szkody, a także gdy kasa nie zapewniła
świadczeń zdrowotnych określonych w ustawie (Mirosław
Nesterowicz, "Prawo medyczne", Warszawa 1999).
Gdyby nawet przyjąć, że np. ubezpieczony, któremu
na skutek wyczerpania limitu odmówiono wykonania
badania profilaktycznego, nie był uprawniony do
skorzystania z odpłatnego świadczenia, to nie
jest on jeszcze pozbawiony możliwości dochodzenia
zwrotu poniesionych kosztów leczenia od kasy chorych.
Gdy zatem kasa nie płaci za świadczenie standardowe
swego członka, zaoszczędza odpowiednią kwotę,
co stanowi jej korzyść. Będzie zatem zobowiązana
na podstawie art. 405 k.c. do zwrócenia tej korzyści
ubezpieczonemu, przynajmniej tyle, ile by wydała,
gdyby świadczenie zostało udzielone w ramach ubezpieczenia.
Można zatem przyjąć, że co do zasady zawsze, gdy
odmowa świadczenia wynika z ustalonych limitów,
ubezpieczony może skorzystać z usługi medycznej
odpłatnie, a następnie żądać zwrotu poniesionych
kosztów od swojej kasy chorych.
|